Hyundai I20N – Bandzior jakich mało

Nowy Hyundai I20N to samochód, który wywołał we mnie najwięcej emocji i próbował prowokować do utraty prawa jazdy lub po prostu przegięcia pały i wylądowaniu w rowie. Dlaczego jest to samochód, którego nie chciałbym używać na co dzień, ale bardzo chciałbym mieć? Zaraz wszystkiego się dowiecie, najpierw jednak zacznijmy od danych technicznych:

Marka:

Hyundai

Model:

I20N Performance

Silnik:

1.6 T-GDi 204 KM/ 275 Nm

Rodzaj napędu:

Na przednie koła

Czas od 0 do 100 km/h (s):

6,2

Skrzynia biegów:

Manualna 6MT

Typ nadwozia:

Hatchback

Liczba miejsc:

5

Liczba drzwi:

5

Minimalna masa własna:

1190 kg

Stylistyka i wygląd

Wygląd zewnętrzny

Hyundai I20N na pierwszy rzut oka, znacząco różni się od zwykłego Hyundaia I20. Bardzo agresywne zderzaki, grill, duży spoiler z tyłu, 18-calowe felgi, czerwone akcenty i tym podobne. Nie sposób przejść obok niego obojętnie. Stylistyka nowej generacji I20 nie przypadła mi do gustu, jednak pakiet stylistyczny w I20N sprawia, że wygląda on o wiele lepiej.

Wygląd wewętrzny

Moim zdaniem środek Hyundaia I20N to jego największa wada. Wszechobecny, twardy w dotyku plastik sprawia, że w samochodzie czuć oszczędności. Najgorszym elementem jest płat plastiku przed pasażerem.

Są też jednak plusy. Bardzo przejrzysty wyświetlacz zegarów kierowcy, dobry infotainment znany z innych samochodów marki i świetna kierownica z przyciskami do zmiany trybów jazdy.

To co najważniejsze! - wrażenia z jazdy.

Celowo pominąłem sekcję z opisywaniem komfortu i wygody. W tym samochodzie takie rzeczy nie istnieją. Kabina sprawia wrażenie, jakby wcale nie była wyciszona. W środku jest strasznie głośno, a po włączeniu aktywnego wydechu czujemy się jak w puszce. Tylko co z tego skoro, muszę to napisać…, ten samochód to prawdziwy zapierdalacz.  Porównując go do człowieka to barbarzyńca, który nie zabija w konkretnym celu, tylko dla przyjemności. Mimo że jeździłem wieloma szybkimi i o wiele mocniejszymi samochodami, to właśnie Hyundai I20N dawał mi ogromnie dużo frajdy i zachęcał do nagminnego przeginania — szczególnie w zakrętach. Po włączeniu trybu N przepisy drogowe przestają nas interesować, a każdy zakręt, zmiana biegów i dodanie gazu, sprawia, że uzależniamy się od tych doznań. Oczywiście, że samochód jest strasznie twardy, spartański i głośny, ale co z tego skoro jeździ jak gokart z dachem.

Silnik jest w zupełności wystarczający i pozwala na naprawdę wiele. 204 konie mechaniczne bardzo sprawnie i głośno napędzają I20, które waży niewiele ponad 1100 kg. Sama skrzynia biegów działa precyzyjnie, przełożenia mają odpowiednią długość, a automatyczne międzygazy w trybie N pozwalają na idealną redukcję biegów.

Ocena układu kierowniczego też nie może być inna niż bardzo dobra. Jest dokładny, świetnie przekazuje informacje o tym, co się dzieje z kołami. Sprawia, że samochód jeździ jak po szynach. Czapki z głów przed inżynierami działu N Performance.

Podsumowanie

Nowy Hyundai I20N jest samochodem bez kompromisów. Jeździ jak nienormalny, trzyma się drogi jak przyklejony, a układ kierowniczy to istna bajka. Nie potrafiłbym go używać jako daily car przez jego surowość, brak wyciszenia i tandetne materiały we wnętrzu, ale bardzo chcę go mieć na weekendowe przejażdżki, wyjazdy na tor czy po prostu do zabawy.  Nie wiem, jak inżynierom Hyundaia udaje się konstruować i produkować takie samochody w czasach wszechobecnych idiotycznych, europejskich ekoregulacji, ale błagam, niech robią to dalej. Jednym słowem zakochałem się w doznaniach, jakie daje ten samochód. Do sportowej jazdy i sprawiania radości jest idealny. Jednak jakbym miał kupić tylko jednego sportowego Hyundaia, to byłby to I30 N Performacne, którego krótki test możecie przeczytać pod tym linkiem.

Serdeczne podziękowania dla autoryzowanego dealera Hyundai Keller za użyczenie samochodu do testów.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *