Z niecierpliwością oczekiwałem premiery nowego Hyundaia I30N. W wersji po liftingu miała znaleźć się skrzynia automatyczna i jak to zwykle bywa w świecie motoryzacji, lifting wnosi wiele poprawek i trochę zmian stylistycznych. Z powodu, iż moja przygoda z nowym I30 N Performance była bardzo krótka, na właściwy test będzie trzeba poczekać, aż otrzymam go na kilka dni. Zacznijmy jednak od twardych danych technicznych.
Dane techniczne:
Marka: | Hyundai |
Model: | i30N Fastback Performance |
Silnik: | 2.0 T-GDi 280 KM / 392 Nm |
Rodzaj napędu: | Na przednią oś |
Czas od 0 do 100 km/h (s): | 5,4 |
Skrzynia biegów: | DCT dwusprzęgłowa 8 biegów |
Typ nadwozia: | Fastback |
Liczba miejsc: | 5 |
Liczba drzwi: | 5 |
Waga: | 1455 kg |
Zmiany względem poprzednika
Przyglądając się nowemu I30 N Performance możemy zauważyć kilka zmian. Pierwszą zauważalną zmianą są przemodelowane przednie i tylne reflektory, które nadają więcej agresywności. Również cudowne 19-calowe, kute felgi wyglądają zjawiskowo w połączeniu z czerwonymi zaciskami. Jeśli chodzi o większe zewnętrzne zmiany to by było na tyle. Pora przejść do środka. Na pierwszy rzut oka widać, że pojawił się nowy system infotainment wraz z większym wyświetlaczem. Kolejną nowością jest drążek zmiany biegów wraz z manetkami przytwierdzonymi do kierownicy (tylko w wersji z automatem). Co do technicznych kwestii zmieniło się więcej. Największą i najbardziej oczekiwaną zmianą jest wprowadzenie dwusprzęgłowej, 8-mio biegowej skrzyni automatycznej DCT, która działa fenomenalnie. Podobnie jak w wersji przed liftingiem Hyundai stworzył jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy manual, tym razem również popisał się skrzynią automatyczną, która jest wyborna. Jej działanie można porównać do skrzyni PDK stosowanej w Porsche, co jest ogromnym komplementem. Pod maską też zmieniło się co nieco. Moc dla wersji Performance wzrosła z 275 koni mechanicznych na 280, chociaż przeglądając w internecie wykresy z hamowni, spotkałem się z wynikami oscylującymi w okolicach 300 koni co oznacza, że producent dodaje niezły bonus. Udało mi się również wyczytać, że zastosowano nowe turbo, które jest wydajniejsze i pozwala na większe modyfikacje.
Pierwsze wrażenia z jazdy
Wsiadając do nowego I30N byłem bardzo ciekawy co zmieniło się względem poprzednika, a co pozostało takie samo. Przede wszystkim warto pochwalić Hyundaia za pozostawienie jednej rzeczy – wydechu. Hyundai I30N Performance brzmi genialnie. W czasach coraz to bardziej idiotycznych ograniczeń, wiele samochodów po prostu nie brzmi. W tym przypadku Koreańczycy pokazali, że można. Wydech przyjemnie burczy, a po wrzuceniu w tryb N, możemy usłyszeć salwę przy redukcjach i przegazówkach. Później było tylko lepiej. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny, przy czym w trybie N opór stawiany przez kierownicę wydaje się być zbyt duży, jednak zweryfikuję to przy okazji pełnego testu. Zawieszenie jest jędrne, dobrze wybiera nierówności, w komfortowych nastawach sprawdza się całkiem nieźle, ale najtwardsze ustawienie, również w trybie N, lepiej zostawić tylko na tor, autostrady i drogi proste jak stół, ponieważ poczujemy w nim każdą nierówność na drodze. Warto zaznaczyć, że takie właśnie powinno być zawieszenie w tego typu samochodzie. Jazda nim sprawia wiele frajdy. Dzięki zastosowaniu sztywnego zawieszenia, precyzyjnego układu kierowniczego oraz elektronicznie sterowanego mechanizmu różnicowego przedniej osi Hyundai I30N Performance pozwala na bardzo dużo i daje poczucie pewności za kierownicą.
Podsumowanie
Inżynierowie z Hyundai wykonali kawał świetnej roboty. Nowe I30N Performance jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym, samochodem w swojej klasie. Jest dobrze wykonany, brzmi świetnie, zastosowana skrzynia DCT jest bardzo szybką i dopracowaną konstrukcją. W poprzedniej wersji najbardziej brakowało mi właśnie skrzyni automatycznej, która jest idealnym dopełnieniem tego modelu. Jeszcze kilka lat temu ciężko byłoby pomyśleć, że ten koreański producent będzie tworzyć samochody konkurujące z niemieckimi markami, a teraz nawet je wyprzedza. Nie potrafię się doczekać, aż będę miał okazję przetestować go przez trochę dłuższy czas.





