Nie jestem kierowcą, który łatwo przywiązuje się do samochodu. Lubię zmieniać auta, testować nowe modele, porównywać je i szukać tej idealnej równowagi między emocjami a codziennym komfortem. Ale są wyjątki – a Focus ST w wersji hatchback okazał się jednym z nich. Minęło 12 miesięcy i ponad 17 000 kilometrów, a ja wciąż nie mam ochoty zamieniać go na nic innego.
Za mną podróż przez Włochy, zimowe wypady do Budapesztu i Zakopanego, jazda po górskich serpentynach i codzienne zmagania z miejską rzeczywistością. Focus ST z każdej z tych ról wychodził zaskakująco dobrze. To auto nie tylko dostarcza emocji, ale również pozytywnie zaskakuje w kategoriach, w których hot hatch wcale nie musi błyszczeć.
Zacznijmy jednak od suchych danych technicznych:
|
Marka: |
Ford |
|
Model: |
Focus ST X |
|
Silnik: |
2.3 Ecoboost (280KM/415Nm), skrzynia automatyczna 7-biegowa |
|
Rodzaj napędu: |
Na przednie koła |
|
Czas od 0 do 100 km/h (s): |
5,8 |
|
Pojemność bagażnika: |
273 l |
|
Typ nadwozia: |
Hatchback |
|
Liczba miejsc: |
5 |
|
Minimalna masa własna: |
1529 kg |
Design, który nie krzyczy – ale robi wrażenie
Focus ST nigdy nie był samochodem, który rzuca się
w oczy. I bardzo dobrze. Zamiast napompowanych przetłoczeń i przesadnych spoilerów, mamy tu sportowy minimalizm z charakterem. Nadwozie w wersji hatchback wygląda zwinnie i dynamicznie, z ostrymi liniami i zwartymi proporcjami. To jeden z tych samochodów, na które spoglądasz dwa razy – ale dopiero przy drugim spojrzeniu dostrzegasz detale, które robią robotę: agresywne wloty powietrza, podwójny wydech, subtelny spoiler dachowy i 19-calowe felgi z czerwonymi zaciskami, które wizualnie „uziemiają” całość.
Z przodu uwagę natychmiast przyciągają reflektory. Ale to nie są „zwykłe LED-y”. Matrix LED-y w Focusie ST robią różnicę – szczególnie podczas jazdy nocą. Ich precyzja działania imponuje: potrafią wycinać z wiązki światła inne pojazdy bez oślepiania, jednocześnie doskonale oświetlając otoczenie. Efekt? Nawet jazda po nieoświetlonych drogach staje się komfortowa.
Wnętrze? To udane połączenie sportowego stylu z codzienną funkcjonalnością. Kubełkowe fotele AGR z alcantary wyglądają jak żywcem przeniesione z auta torowego – a choć wsiadanie i wysiadanie nie należy do najwygodniejszych, same fotele okazują się idealnie wyprofilowane i zaskakująco komfortowe, nawet podczas wielogodzinnych tras. Cała kabina ma sportowy, ale wyważony charakter – czerwone przeszycia, spłaszczona kierownica, subtelne wstawki w stylu karbonu i czytelny, nowoczesny system multimedialny. Nic tu nie udaje sportowego auta na siłę. Focus ST po prostu nim jest – i pokazuje to w sposób nienachalny, ale pewny siebie.
Ford Focus ST na daily - Codzienność, która nie męczy
Od pierwszego kontaktu Focus ST sprawia wrażenie solidnie zaprojektowanego auta. Codzienna eksploatacja jest przyjemna – zwłaszcza zimą, kiedy podgrzewane fotele i kierownica witają nas przy każdym porannym rozruchu. Dwustrefowa klimatyzacja działa bez zarzutu, system infotainment z bezprzewodowym Apple CarPlay i Android Auto jest szybki i stabilny, a za jakość dźwięku odpowiada system Bang & Olufsen. Gra czysto i wyraźnie, choć niskie tony nie są jego najmocniejszą stroną.
Największym zaskoczeniem okazała się jednak wszechstronność. Focus ST świetnie sprawdza się jako auto codzienne – wygodne, naturalne w prowadzeniu,
a jednocześnie z wyczuwalnym zapasem mocy pod prawą stopą. W korkach nie męczy, a na trasie – błyszczy.
Fotele i komfort w trasie – powyżej oczekiwań
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która zaskoczyła mnie najbardziej po pierwszym dłuższym wyjeździe, byłyby to właśnie fotele. Od lat zmagam się z bólami kręgosłupa
i wiem, jak wiele może zepsuć źle zaprojektowany fotel. Tu – przeciwnie. Trasa licząca 1400 km, pokonana niemal bez przerw, nie pozostawiła po sobie żadnych dolegliwości. Miałem wrażenie, że mógłbym po prostu jechać dalej.
W trasie pomaga również inteligentny tempomat – utrzymuje dystans, odczytuje znaki, współpracuje
z asystentem pasa ruchu. To nie są tylko „gadżety” – to realne wsparcie, które odciąża kierowcę. System działa lepiej niż w wielu autach konkurencji – skutecznie trzyma auto na środku pasa i poprawnie interpretuje znaki. Podczas długiej podróży praktycznie nie dotykałem pedałów.
Ekran multimediów ma aż 13 cali, ale jest intuicyjny
i czytelny, dobrze zintegrowany z wnętrzem i nie sprawia problemów w obsłudze.
Focus ST na zakrętach – czysta frajda
Prowadzenie Focusa ST to czysta przyjemność. Układ kierowniczy jest precyzyjny, dobrze dociążony i bardzo bezpośredni. W trybie „Komfort” auto prowadzi się lekko – idealnie do miasta. Ale przełączenie na tryb „Sport” lub „Tor” od razu zmienia charakter – czuć, że Ford naprawdę potrafi zestroić auto do jazdy dla przyjemności.
W górach Focus pokazuje pełnię swoich możliwości. Trasa przez Apeniny? Czułem się jak na odcinku rajdu Monte Carlo. Auto trzyma się drogi jak przyklejone, reaguje błyskawicznie na ruchy kierownicą, a każdy zakręt daje czystą satysfakcję. Zimą w Tatrach ST również dawał radę – choć przy mocniejszym dodaniu gazu trakcja znika błyskawicznie, to z wyczuciem można nim jeździć pewnie. Napęd na przód nie jest tu przeszkodą – raczej miłym wyzwaniem.
Silnik, skrzynia i... paliwo
Focus ST napędza 2.3-litrowy silnik EcoBoost, który – jak na obecne normy – brzmi naprawdę dobrze i ma spory potencjał. Ale tylko pod warunkiem odpowiedniego paliwa.
Po odebraniu auta z salonu miałem wrażenie, że coś tu nie gra – to nie były katalogowe 280 KM. Po dotarciu silnika
i pomiarze na hamowni okazało się, że auto generuje 240 KM i 480 Nm – na benzynie 95. Dopiero po zatankowaniu paliwa 100-oktanowego i przeprowadzeniu procedury adaptacyjnej silnik „odzyskał” pełną moc. Auto zaczęło wyraźnie lepiej przyspieszać i wreszcie pokazało, na co je stać.
Szkoda tylko, że Ford Polska potraktował temat zdawkowo, publikując jedynie krótkie oświadczenie w mediach społecznościowych. Wielu właścicieli zostało z pytaniami i samochodami, które nie osiągały pełnej mocy.
Wracając do podzespołów. Skrzynia biegów? To 7-biegowy automat o klasycznej, hydrokinetycznej konstrukcji. Choć
w trybie normalnym potrafi przeciągnąć bieg lub delikatnie szarpnąć, to w trybach sportowych i manualu działa bardzo dobrze – szybkie zmiany przełożeń i lekkie „kopnięcia” przy redukcjach dają dużo frajdy.
Spalanie w Fordzie Focusie ST – zaskakująco rozsądne
Focus ST potrafi być oszczędny, o ile jedziemy spokojnie. W trasie do Włoch średnie spalanie wyniosło 7,2 l/100 km, co przy zbiorniku 52 litry przekłada się na ponad 750 km zasięgu. Zimowa wyprawa do Budapesztu z kompletem pasażerów – 8,3 l/100 km. Jak na hot hatcha o mocy 280 KM – wynik bardzo dobry.
W mieście średnia z całego okresu użytkowania wyniosła 10,7 l/100 km – ale w korkach potrafi skoczyć znacznie wyżej. Przy dynamicznej jeździe? 15–18 l/100 km nie jest niczym dziwnym. Ale jak na tę klasę i osiągi – w pełni akceptowalne
Praktyczność? To zależy
Mój ST to hatchback, nie kombi – i takie nadwozie trzeba to zaakceptować. Przestrzeń w kabinie jest wystarczająca – pięć dorosłych osób bez większych problemów pokonało trasę do Budapesztu i z powrotem. Ale bagażnik? Z dojazdówką i systemem audio Bang & Olufsen – to poniżej 300 litrów. Na dwuosobowe wakacje wystarczy. Na rodzinny wypad może być za mało. Ale przecież od początku wiadomo, że wersja kombi oferuje więcej.
Zgrzyty, których nie powinno być...
Nie byłbym uczciwy, gdybym pominął wady. Jakość wnętrza z początku sprawia dobre wrażenie, ale po około 12 tys. km pojawiły się drobne trzaski na nierównościach. Przy głośniejszym słuchaniu muzyki słychać drżenie elementów drzwi w niskich tonach. Przy systemie sygnowanym przez Bang & Olufsen – to naprawdę psuje odbiór i mocno irytuje.
Największy zgrzyt dotyczy jednak nie samego auta, a obsługi klienta. Kupując samochód za ponad 200 tys. zł, oczekujesz profesjonalizmu. A tymczasem – kontakt z serwisem bywał rozczarowujący. Zgłoszenia bagatelizowane, brak informacji, brak zaangażowania.
Najbardziej absurdalna sytuacja? Brak wskazania ciśnienia doładowania w samochodach wyprodukowanych między kwietniem a lipcem 2024. Serwis najpierw twierdził, że „tak ma być”, potem – że „nie da się naprawić”. Najlepsze dopiero przed nami – interwencja u Ford Polska przyniosła informację, że jest to „cecha”. Trudno było nie uznać tego za kpinę. Zwłaszcza że po roku od zgłoszenia nagle pojawiła się aktualizacja, która ten problem rozwiązuje. Oczywiście nieoficjalnie, „tylnymi drzwiami” – i trzeba jeszcze się prosić, by przy okazji przeglądu serwis ją wgrał.
W tej klasie samochodów – i przy tej cenie – nie powinno się to wydarzyć. I choć auto jako całość potrafi zrekompensować te niedociągnięcia, niesmak po takiej obsłudze pozostaje.
Ford Focus ST - nieidealny, ale jakiś
Podsumowując chciałbym się odnieść do innych testowanych samochodów, a najbardziej do Skody Octavii RS. Coraz częściej nowe samochody, czy to elektryczne, czy to spalinowe, a nawet te z zamysłu sportowe – są po prostu nijakie. Są poprawne, jeżdżą, ale nie budzą żadnych emocji. W tym towarzystwie Focus ST jest jakiś, jest angażujący, wywołuje wiele pozytywnych emocji i daje się lubić. To duży atut.
Mój egzemplarz kosztował nieco ponad 200 tys. zł i uważam, że za tę kwotę trudno znaleźć coś równie kompletnego. Focus ST to samochód, który codziennie jest wygodny, a gdy tego chcesz – daje mnóstwo zabawy.
Zachwyca prowadzeniem, osiągami, wyposażeniem, fotelami, spalaniem i wyglądem. Rozczarowuje tylko jakością obsługi posprzedażowej, drobnymi niedoróbkami i problemem z mocą. Ale mimo tych wad – po roku wciąż nie znalazłem auta, które dawałoby tyle frajdy i tak dobrze sprawdzało się w tylu różnych sytuacjach. Bo jeśli poprawić kilka szczegółów – to byłby hot hatch bliski ideału. A takie zdarzają się rzadko.



























