Skoda Enyaq Coupe – Czy to ma jakiś sens?

Przed testem Skody Enyaq Coupe miałem bardzo dużo obaw. Zastanawiałem się jak będzie wyglądać jej użytkowanie, ile kilometrów zrobię na pełnym akumulatorze, a także jak będzie wyglądać kwestia ładowania. Te oraz inne pytania sprowadzały się do jednego - czy taki samochód elektryczny ma jakikolwiek sens? Nie będę trzymać was w niepewności. Otóż ku mojemu wielkiemu zdziwieniu ma, chociaż pojawiło się kilka "ale". Zanim jednak przejdziemy do szczegółów, zacznijmy od danych technicznych:

Marka:

Skoda

Model:

Enyaq Coupe

Silnik:

Wersja 80 MAXX, 204 KM (310 Nm),  Poj. akumulatora 77 kWh

Rodzaj napędu:

Na przednie koła

Czas od 0 do 100 km/h (s):

8,7

Pojemność bagażnika:

570 l

Typ nadwozia:

SUV

Liczba miejsc:

5

Minimalna masa własna:

2162 kg

Stylistyka i wygląd

Oglądając ten samochód na zdjęciach, nie byłem nim zafascynowany, jednak na żywo robi piorunujące wrażenie. Jego stylistyka jest agresywna, nowoczesna i sportowa, a jednocześnie projektanci zachowali w nim elementy charakterystyczne dla Skody. Pomimo że nie jestem fanem samochodów w nadwoziu SUV, to Enyaq Coupe bardzo mi się spodobała.

Wygląd zewnętrzny

Skoda Enyaq Coupe to dzieło czeskiego giganta motoryzacyjnego, które z pewnością robi ogromne wrażenie już na pierwszy rzut oka. Zewnętrzny design tego elektrycznego SUV-a zapewnia doskonałą harmonię między nowoczesnością a charakterystycznymi elementami marki, łącząc elegancję z dynamicznym stylem. Bez wątpienia, kiedy spojrzymy na Enyaq Coupe, od razu dostrzegamy, że to nie jest zwykły samochód.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów nadwozia tego modelu jest smukła, opadająca linia dachu, która nawiązuje do kształtu sportowego coupe. Taka sylwetka dotychczas była zarezerwowana dla SUV-ów w segmencie premium w takich samochodach jak Mercedes GLE Coupe czy też BMW X6. Ten zabieg projektantów doskonale współgra z minimalistycznym podejściem do detali, nadając pojazdowi niepowtarzalny i ciekawy wygląd. Gładkie, płynne powierzchnie boczne podkreślają również, jak ważną rolę odgrywa aerodynamika w tym modelu.

Niezwykle wyróżnia się także przód samochodu, zaprojektowany z myślą o dynamicznym i futurystycznym podejściu do stylistyki. Agresywne przetłoczenia na masce i zderzaku oraz świecąca atrapa grilla przyciągają uwagę, nadając pojazdowi odważny i nowoczesny charakter. Wąskie reflektory wykonane w technologii Matrix LED doskonale współgrają z całą koncepcją, podkreślając innowacyjność tego pojazdu.

Z boku elektryczny SUV przyciąga wzrok designerskimi 21-calowymi felgami, których unikatowy wzór doskonale harmonizuje z dynamicznym wyglądem nadwozia. Dodatkowo, w testowanym egzemplarzu czerwony kolor nadwozia nadaje Enyaq’owi sportowego pazura, sprawiając, że pojazd emanuje pewnością siebie i charakterem.

Można wysunąć twierdzenie, że cały design zewnętrzny został zaprojektowany z myślą o aerodynamice. Delikatnie zaakcentowane linie boczne i opływowe kształty nie tylko wpływają na osiągi, ale także nadają pojazdowi niepowtarzalnego wyglądu. Trzeba uczciwie przyznać, że Enyaq Coupe wyróżnia się na tle innych samochodów w tej klasie, co tylko potwierdza jego prestiżową pozycję jako awangardowego SUV-a elektrycznego. 

Wygląd wewnętrzny

Wnętrze Skody Enyaq Coupe doskonale wpisuje się w awangardową wizję motoryzacji, łącząc funkcjonalność, nowoczesność i minimalizm. Już po otwarciu drzwi i wejściu do kabiny można poczuć atmosferę komfortu i przestrzeni. Subiektywnie mogę stwierdzić, że jest to jedne z najładniejszych wnętrz w tym segmencie. Zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów, oferuje ono bogate doznania estetyczne, a także wygodę. Centralnym elementem deski rozdzielczej jest nowoczesny, cyfrowy kokpit z zaawansowanym systemem multimedialnym, który zapewnia dostęp do różnorodnych funkcji i informacji o pojeździe. Wyświetlacz, który możemy dostosować do swoich preferencji, gwarantuje czytelność oraz intuicyjne korzystanie z systemów pokładowych. 

Ogromne wrażenie robi dach panoramiczny, którego nie można zasłonić. Nie sprawia to jednak problemu nawet w upalne dni, ponieważ nie przepuszcza on promieniowania słonecznego, dzięki czemu nie nagrzewa wnętrza samochodu.

Materiały wykorzystane do wykończenia wnętrza są dobrej jakości, a ciekawe kontrastujące elementy, jak np. aluminiowe wstawki czy przeszycia w innym kolorze sprawiają, że całość prezentuje się stylowo i elegancko. Niestety będąc przy materiałach i wnętrzu muszę wspomnieć o spasowaniu, które w naszym egzemplarzu było… kiepskie. Przy trochę głośniejszym słuchaniu muzyki (około ¼ głośności) z okolic drzwi pasażera dobiegały wibracje, a na nierówności pojawiały się dziwne skrzypnięcia i stuknięcia z tylnej części pojazdu. Co ważne, kiedy odbierałem samochód, miał on nieco ponad 2900 kilometrów przebiegu. Rozumiem, że konstrukcja jest sztywniejsza przez umieszczenie akumulatorów w podłodze, ale jest to sfera, nad którą Skoda musi jeszcze trochę popracować.

Przechodząc dalej przestrzeń dla kierowcy i pasażerów została zaprojektowana z myślą o maksymalnym komforcie. Fotele są wygodne i ergonomiczne, co pozwala na długie podróże bez uczucia zmęczenia. Dodatkowo jazdę umila oświetlenie Ambiente, które bardzo ładnie oświetla kabinę.

Skoda Enyaq Coupe ma również na uwadze praktyczność. Zapewnia dużo miejsca na nogi zarówno z przodu, jak i z tyłu pojazdu, dzięki czemu wszyscy pasażerowie mogą cieszyć się komfortem podróżowania. Pojemność bagażnika, która wynosi 570 litrów, pozwala na swobodne pakowanie i przewożenie większych przedmiotów.

Komfort, wrażenia z jazdy i...ładowanie

Do testu otrzymaliśmy najwyższą wersję wyposażenia MAXX. W kwestii komfortu i podróżowania zaskoczeń jest wiele. Przede wszystkim sama wygoda i wyciszenie w samochodzie jest na dużym poziomie. Obojętnie czy poruszamy się w ruchu miejskim, podmiejskim czy też autostradowym. Samochodem jeździ się naprawdę komfortowo. Duży plus z wyświetlacz HUD, dzięki któremu nie trzeba było odrywać wzroku od drogi, a ilość informacji, które były na nim zawarte, była wystarczająca. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem są systemy, które znajdowały się na pokładzie Enyaq’a.  Wyposażono go w zaawansowane systemy wspomagające kierowcę, takie jak asystent pasa ruchu, automatyczne hamowanie awaryjne, czy adaptacyjny tempomat, co podnosi poziom bezpieczeństwa podczas jazdy i muszę przyznać, że one również spisywały się całkiem zadowalająco. Oczywiście zdarzały się potknięcia, takie jak nagłe gubienie pasów wyznaczających jezdnię czy prośby o trzymanie rąk na kierownicy, pomimo że cały czas była trzymana, ale nie było to uporczywe i nie utrudniało jazdy.

Ogromnym i pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie zasięg. Przyznam szczerze, że zaraz obok dostępności ładowarek była to kwestia, którą najbardziej się przejmowałem, ponieważ mieliśmy do pokonania ponad 300 km do domu, jadąc po autostradach i drogach ekspresowych. Na szczęście okazało się, że dla Skody Enyaq nie był to żaden problem. Co więcej, jadąc z prędkościami rzędu 120-130 km/h jesteśmy w stanie przejechać około 400-440 kilometrów. Za to w ruchu podmiejskim z prędkościami do 90 km/h 550 kilometrów na jednym ładowaniu nie było większym problemem. Problemem była za to dostępność ładowarek. Nie ma w tym oczywiście winy samochodu, ale kupując elektryka trzeba mieć świadomość kiepskiej infrastruktury ładowania samochodów w naszym kraju. Planując dłuższą podróż, na pewno trzeba sprawdzać umiejscowienie ładowarek i ich moc, ponieważ na słabych ładowarkach możemy spędzić długie godziny. Problemem, który już dotyczy Enyaq’a jest samo ładowanie. Pomimo że ładowałem go na ładowarce o mocy 140 kW i byłem jej jedynym użytkownikiem w danym momencie, to naładowanie do 100% zaczynając od 30% trwało ponad godzinę… Niestety godziny spędzone na ładowaniu samochodu są wątpliwą przyjemnością, którą otrzymujemy gratis przy zakupie samochodu elektrycznego. Rozwiązaniem na to jest posiadanie ładowarki w domu, jednak mimo to, w podróży będą nas czekać dłuższe postoje.

Co do samego zasięgu. W trakcie całego testu przejechałem samochodem ponad 1200 kilometrów i zużycie prądu wyniosło dokładnie 18 kWh/100km. Nie ma szału, ale warto mieć na uwadze, że około 700 kilometrów z przejechanego dystansu to były autostrady. Zrobiłem też drugi test zużycia, w którym nie jeździłem z prędkościami powyżej 90 km/h i po 300 kilometrach zużycie prezentowało się na poziomie 13,4 kWh/100km. Jest to o wiele lepszy wynik i myślę, że spokojnie można jeszcze go poprawić  o 10-20%. 

Pomijając bolączki charakterystyczne dla tego rodzaju napędów, trzeba przyznać, że Skoda Enyaq Coupe pod względem prowadzenia i jazdy jest bardzo dobrym samochodem. Układ kierowniczy jest precyzyjny i daje dobrą informację zwrotną. Oczywiście nie prowadzi się jak hot hatch, ale nikt też tego po niej się nie spodziewał. Moc 204 koni mechanicznych jest wystarczająca i pozwala na dynamiczną jazdę. Rzeczą, do której na pewno trzeba się przyzwyczaić są duże gabaryty samochodu. Wydaje się on zza kierownicy większy niż w rzeczywistości. Wrażenie to potęguje szybko opadająca maska, która sprawia, że nie jesteśmy w stanie dokładnie określić gdzie kończy się przód samochodu. W tym przypadku bardzo pomagają jednak obecne w testowej wersji kamery 360 stopni. 

Ostatnią kwestią dotyczącą samej jazdy jest zawieszenie. Te zmienia swoją charakterystykę wraz ze zmianą trybu jazdy i co najważniejsze dobrze radzi sobie z nierównościami jednocześnie nie izolując nas od tego, co dzieje się na drodze. Również w zakrętach i szybkich łukach samochód nie przechyla się tak, jak moglibyśmy się tego spodziewać, co jest jego kolejną zaletą. 

Podsumowując. Wszystko pięknie, ale...

No właśnie. Wiecie już, jak wygląda Skoda Enyaq Coupe, czego możemy się po niej spodziewać, jak jeździ, ile ma rzeczywistego zasięgu, ale pora na moim zdaniem najbardziej gorzki element. Jest nim cena. Testowy egzemplarz kosztuje nieco ponad 330 tysięcy. Rozumiem, że w cenie mamy świetną technologię, systemy wsparcia kierowcy i bezpieczeństwa, piękny design zewnętrzny i wewnętrzny, a także dobry zasięg, ale to nadal Skoda. W tym momencie uznałem, że ten samochód trzeba ocenić w dwóch kategoriach – jako samochód i jako samochód elektryczny. Jeśli ktoś szuka po prostu samochodu w podobnej kwocie i nie ma preferencji co do rodzaju napędu, to może już wybierać w markach premium. Jeśli jednak ktoś szuka samochodu elektrycznego, to Skoda Enyaq Coupe jest bardzo dobrym wyborem. Kolejnym „ale” jest środowisko w jakim samochód będzie użytkowany. Nie ma co ukrywać, że o wiele lepiej radzi sobie w ruchu miejskim i podmiejskim. Chodzi mi tutaj głównie o zasięg i koszt przejechania 100 kilometrów, a także kiepską infrastrukturę w naszym kraju. Również warto wspomnieć, że w dużych miastach elektryki mogą korzystać z buspasów i parkować za darmo. 

Tak więc czy Skoda Enyaq Coupe spełniła moje oczekiwania? Myślę, że o wiele je przewyższyła. Warto popracować jeszcze nad spasowaniem wnętrza, ale pomijając to i wysoką cenę, która związana jest z wysokimi kosztami produkcji i technologii, to jest to świetny samochód. Ciężko mi to przyznać jako zwolennikowi spalinowej motoryzacji, ale mógłbym taki mieć i dzięki niemu zrozumiałem, że samochody elektryczne w niektórych przypadkach mogą mieć sens.

Szczególne podziękowania dla Skody Polska za użyczenie samochodu do testów.

Przeczytaj pozostałe testy:

Zapoznaj się z naszą ofertą:

Nasze zdjęcia Skody Enyaq Coupe:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *